Ech... Znów poniedziałek mi nie wyszedł. Tak to jest, jak człowiek napędzony kofeiną robi 1500 rzeczy naraz =) Wybaczycie? Uwierzcie, że poniższy post powstał prawie w całości w poniedziałek!
Promyk słońca! Nareszcie! Jasne, mroźne, zimowe słońce obudziło mnie z samego rana =) Taką zimę, to ja rozumiem, a nie wieczna, nieprzenikniona szarość, która wlewa w nasze głowy i serca szarą obojętność i nijakość. W taki dzień jak dziś aż chce się wyjść z domu i podążyć przez śniegi za swoim kofeinowym nosem. Gdzie tym razem mnie poprowadził? Do centrum naszego miasta, w okolice Politechniki, a dokładnie- do Cofeiny. Kawiarnia nie jest małym, urokliwym lokalikiem, które kocham najmocniej, ale zwabiła mnie całkiem niezła opinia, oraz fairtradowa kawa Jamao, którą ostatnio tu mielą.
A zatem pełna nadziei na pyszne cappu śmiało wkroczyłam do przestronnego, jasnego, prosto urządzonego wnętrza. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to duża liczba poduszek na szerokich parapetach; drugie, to książki bardzo pomysłowo przymocowane do ścian. Idźmy dalej. Duża lada zastawiona ciastami, rogalami, kanapkami, spory ekspres Faema, dwa młynki, kasa i... sobą tylko zajęte dziewczyny za barem. Staję przed barem, grzecznie czekam... W końcu mogę zamówić: tradycyjnie "Cappucino poproszę". Płacę, siadam przy stoliku.
Po dłuższej chwili słyszę krzyk:"Cappuccino proszę!" Cóż... Kawa nieduża, średnia w smaku i konsystencji, właściwie niczym się nie wyróżniająca. Taka kawa po prostu, nie pozostawiająca wyjątkowych wspomnień. Cena jak w centrum, jakość nie przekonuje. Wiem, że może nie jestem przeciętnym warszawiakiem, który wchodząc do kawiarni mówi: "Kawę poproszę", ale...
Swoją drogą, zauważyliście ten fenomen? Wchodzi człowiek do kawiarni i stając przy ladzie mówi: Poproszę kawę. A przed oczami 20 rodzajów napojów na bazie kawy. I co ma taki barista pomyśleć? Co ma zrobić?! Właśnie takie podejście do boskiego naparu psuje rynek kawiarniany. Dla takiego klienta nie trzeba się starać. On po prostu chce kawę, czyli w sumie rozpuszczalna też mogłaby być. Przerażające!!! Takich to tylko do sieciówek wysłać!!!
Wracając do Cofeiny: atmosfera rodem ze Starbucksa, kawa bez zachwytu, wnętrze całkiem niezłe, ale ja tam raczej nie wrócę.
Wy zdecydujcie sami!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz