Naprawdę pisałam w poniedziałek, tylko końcówka pochodzi ze środy ;)
Kolejny poniedziałek trwa, a z nim nadzieja, że wiosna już niebawem do nas zawita. Dziś mróz już trochę zelżał, śniegu ciut przybyło i świat robi się zdecydowanie bardziej przystosowany do życia. A jeśli dodamy do tego kubek gorącej kawy...
'Duże cappu poproszę'- siadam w niewielkiej, ale dość tłocznej kawiarni w centrum stolicy. Dwupoziomowy lokal urządzony w domowym stylu z białymi ścianami i menu wypisanym na czarnej tablicy. Mam wrażenie, że wszyscy się tu znają, jakoś tak tu przytulnie i swojsko /ale w dobrym tego słowa znaczeniu/, fajnie! Oferta jedzeniowa pokaźna i z tego, co słychać na mieście, pyszna. Znajdziecie tu bajgle, tortille, sałatki, tosty, domowe ciasta i oczywiście kawę. Oj, kawę to oni umieją tu parzyć! Świetnie spienione mleko o słodkawym posmaku, kremowe espresso, właściwe proporcje i jeszcze latte art w wykonaniu tutejszych baristów. Wszystko to razem sprawia, że kawę chce się tu pić często i gęsto. Biorąc pod uwagę liczbę klientów, nie jest to tylko moje zdanie.
Jestem zdecydowanie na tak!!! Tylko czasem trudno tu znaleźć wolne miejsce. Z drugiej strony, gdyby lokal był większy mógłby stracić nieco ze swojego klimatu. Z pomocą przybywa facebook /www.facebook.com/pages/myomy/., tam możecie zarezerwować stolik o każdej porze. To może kawa? My'o'my!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz